środa, lipca 01, 2015

dodano: środa, lipca 01, 2015

Zastanawialiście się kiedyś czy Wasze zabawki z dzieciństwa ożywały podczas Waszego snu lub kiedy nie było Was w pobliżu? Na bank! A czy próbowaliście sobie wyobrazić jaką przebyły drogę zanim do Was trafiły? I co się z nimi stało potem, kiedy oddaliście je młodszemu sąsiadowi czy kuzynce lub zgubiliście je w tramwaju, na pikniku lub lesie? Ja tak!
Obecnie dzięki aukcjom internetowym, serwisom ogłoszeń czy giełdom staroci sporo zabawek zamiast do śmieci po prostu zmienia właścicieli. Sami od czasu do czasu, pchani sentymentem, kupujemy stare zabawki podobne do tych, którymi bawiliśmy się w dzieciństwie. Czy nie fajnie byłoby poznać drogę jaką przebyła dana zabawka zanim do nas trafiła? No i przecież wcale nie musimy być jej ostatnim właścicielem. Niestety, ale zabawki nie chcą zdradzać szczegółów swojej podróży, jedyne czego możemy być pewni, to to, gdzie została wyprodukowana. Spore szanse, że były to Chiny.

To właśnie w jednej z chińskich fabryk zabawek na świat przyszedł miś Mat, a jego wielka przygoda i podróż miały się dopiero zacząć. Z Chin przebywa bardzo długą drogę promem i ląduje w ekskluzywnym sklepie w Holandii. Ze sklepu trafia do kolekcji pluszowych misiów w wielkiej rezydencji, a kiedy zostaje ubrudzony ląduje w worku z rzeczami dla ubogich. W tym momencie sytuacja Mata zdawałoby się zmienia się na gorsze, ale miś jest wielkim optymista, wie, że gdzieś tam na świecie jest dziecko, które go pokocha.
Wbrew trudnym początkom, to bardzo optymistyczna historia, ponieważ taki właśnie jest miś Mat, pozytywny i optymistycznie nastawiony do otaczającego go świata. W książce przemycone zostało wiele ważnych kwestii, o których ciężko czasem rozmawiać wprost z dzieckiem. Autorce udało się zgrabnie połączyć przygodową fabułę i wartościowe treści. Dziecko styka się z problemem pracy młodocianych w Chinach, a także z różnorodnością religijną na przykładzie Kairu i skrajną biedą w przypadku rodziny segregującej śmieci. To trochę taka książka-zaczepka do dalszej rozmowy o różnorodności, kontrastach w otaczającym nas świecie, ale też o przyjaźni, rodzinie, podróżach.

Za ilustracje do książki odpowiada Tomek Kaczkowski, którego już niejednokrotnie zachwalaliśmy na naszym blogu, więc tym razem ociupinkę przystopujemy. Z niecierpliwością czekaliśmy na pierwszą papierową publikację z ilustracjami Tomka. Doczekaliśmy się! Wyszło super. Miś Mat w wydaniu Kaczkowskiego jest przesympatyczny, szczury Artur i Filemon rozczulająco zabawne, a Sfinks rozłożył mnie na łopatki. Zresztą sami zobaczcie poniżej.
Dodam jeszcze, że książka wydana jest na bardzo fajnym, miękkim papierze, który ciepłym odcieniem łamie kolory ilustracji i tworzy spójny przyjazny klimat całej publikacji. Całość jest też estetycznie złożona – plus za zgrabne i czytelne fonty. Bardzo podoba mi się wprowadzenie odręcznej typografii na początku rozdziałów. Fajny jest także zabieg z towarzyszącym czytelnikowi przez całą książkę Szczurem Arturem, który wyjaśnia trudniejsze zagadnienia lub opowiada co nieco o miejscach akcji.

Tekst: Agnieszka Suchowierska
Ilustracje: Tomasz Kaczkowski
Wydawnictwo Krytyki Politycznej

Tekst: Weronika Kołodziej, zdjęcia: Grzegorz Teszbir

Kup sobie taniej

1 komentarz:

Najpopularniejsze ostatnio

 
undefined