niedziela, kwietnia 05, 2015

dodano: niedziela, kwietnia 05, 2015

Najlepszy patent na celebracje trzydziestych urodzin? Jedziemy z przyjaciółmi do Paryża zajadać się croissantami, chrupać bagietki z serem, pić wino ... no i wydawać grube euro na komiksy i ładne książki. Do tego ostatniego przygotowaliśmy się bardzo dokładnie i chętnie podzielimy się z Wami miejscówkami, które każdy czytelnik tego bloga powinien odwiedzić będąc w stolicy Francji. Zanim jednak zabierzemy Was na książkowe safari garść praktycznych porad.



Weronika stwierdziła, że fajnie będzie wycisnąć maksimum klimatu z pobytu w Paryżu, a spanie i śniadanka w smutnych pokojach hotelowych do tego się nie zaliczają. Wynajęliśmy więc mieszkanie w kamienicy! Podobnie robiliśmy jeżdżąc na Ukrainę, no ale wiadomo, tam zależało nam na "liźnięciu" zupełnie odmiennego klimatu. ;) Ogólnie polecamy rozeznać się po cenach wynajmu małego mieszkanka/kawalerki. Ceny są podobne do hotelowych, ale klimat jest nie do przebicia.


Centrum Paryża jest mniejsze niż się wydaje (ku naszemu zdziwieniu). Jeżeli nie jesteś totalnym leniuszkiem i nie masz nic przeciwko zwiedzaniu miasta z poziomu chodnika, to polecamy kupić sobie zestaw dziesięciu biletów na przejazd komunikacją miejską. Na jednym bilecie można jeździć i przesiadać się do woli przez 90 minut bez opuszczania metra. Dziesięć biletów na osobę starczyło nam na trzy dni. Taki karnet można kupić w biletomatach przy bramkach do metra, za około 14 euro. Wychodzi taniej niż kupno dziesięciu biletów każdorazowo.



Wieża Eiffla - każdy musi zobaczyć, ale nie każdy musi zdobyć jej szczyt, ja nie dałem rady. Drugi poziom też jest spoko. ALE, taka przestroga z doświadczenia. Masz lęk wysokości? Nie schodź schodami. To było najgłupsze co mogłem zrobić. No ale przynajmniej nie przegapiłem poziomu pierwszego, jak niektórzy, a jest to całkiem fajny poziom z super tarasem, szklaną podłoga (prawie zemdlałem) niby muzeum i wystawami i prezentacjami multimedialnymi. Więc polecam nie przegapić tego poziomu. 



Moulin Rouge - przereklamowane. Wychodzisz z metra, cykasz fotkę, wracasz do metra. No chyba, że masz obficie wypchany portfel, wtedy to inna rozmowa.


Poza wymienionymi wyżej, stałymi punktami na mapie każdego, kto po raz pierwszy odwiedza Paryż, znajdą się jeszcze Łuk Triumfalny, Pola Elizejskie, Louvre no i oczywiście Notre Dame. Ten ostatni jest istotnym punktem w naszym przewodniku, ponieważ skupia on wokół siebie większość fajnych miejsc, które powinny zaspokoić pragnienia książko-komiksowych wycieczkowiczów.

Paryscy bukiniści

Wzdłuż Sekwany rozciągają się malownicze straganiki paryskich bukinistów, którzy w swoich wąskich straganikach oferują książki, obrazy, suweniry no i oczywiście komiksy. W większości są to pozycje stare, używane, np. archiwalne numery Spirou. Zarówno na tych stoiskach jak i w opisywanych za chwilę miejscach znaleźć można reprinty amerykańskich komiksów wydawanych we Francji przez wydawnictwo Semic. Tak, tak, nasze polskie Tm-Semic stanowiło polską odnogę tego wydawcy. Pełno tu było tego.


Editions Déesse

Spacerując wzdłuż Sekwany kierujcie się w stronę ulicy 8 Rue Cochin. Znajdziecie tam sklep wyłącznie z komiksami amerykańskimi, zarówno oryginałami, jak i edycjami francuskimi. Można tam wyhaczyć naprawdę stare wydania zbiorcze (oryginalne), niedostępne już w regularnym obiegu, za promocyjną cenę, a także zeszytówki oryginalne plansze. No i pan, który tam sprzedaje jest po prostu przemiłym człowiekiem, z którym co nie jest takie oczywiste w Paryżu, można spokojnie pogadać po angielsku i potargować się o ceny komiksów.


Znalazłem w nim brakujący tom Wildcatsów Caseya. (W końcu komplet!).


Rue Dante

Z Rue Cochin skręcamy w Rue Dante, gdzie zostaniecie nieco dłużej. W zasadzie, jeżeli macie mało wolnego czasu to możecie spokojnie ograniczyć swoje komiksowe safari tylko do tej ulicy. Dlaczego? Dlatego, że na stosunkowo krótkiej ulicy skupione są praktycznie wyłącznie same sklepy komiksowe i około-komiksowe. Dwa sklepy Pulp Comics, z czego jeden oferuje amerykańskie komiksy (ponownie francuskie reprinty oraz oryginały), w tym sporo powieści graficznych. Drugi zaś oferuję wyłącznie figurki, zabawki i inne kolekcjonerskie gadżety, również bazujące na komiksach i kreskówkach, głównie amerykańskich.


W sklepie Album kupicie, jeżeli się nie mylę wyłącznie komiksy francuskie, włącznie z ekskluzywnym wydaniem Thorgala (nie, nie mam foty), kolekcjonerskie figurki Tintina, Blacksada i wielu, wielu innych, za pieniądze, których mój portfel nigdy nie nosił.


Na pocieszenie oraz z braku miejsca w mieszkaniu na te wszystkie graty kupiliśmy sobie małą figurkę Tintina za cztery euro, która dzieli teraz miejsce na biurku z Street Sharkiem i jak widać nie ma pojęcia co się tutaj dzieje.


Wróćmy jednak na Rue Dande. Przyciągające wzrok żółtą witryną sklepy Aaapoum Bapoum - to komiksowe second handy, oferujące spore przeceny i wyłącznie komiksy francuskie. Mniejszy sklep znajduje się na Rue Dante, większy na 14, Rue Serpente. Co jeszcze znajdziecie na Rue Dante? Sklepy z mangą, wypożyczalnie DVD (a może VHS, tak mają jeszcze wypożyczalnie VHS ... i kafejki internetowe, retro!!!) ... i świeże owoce morza, gdzie homara zanurzonego w kostkach lodu można kupić sobie z poziomu chodnika.


Shakespeare & Company Paris

Wychodząc z Rue Dante, wracamy na główną ulicę wzdłuż Sekwany i kierujemy się w stronę 37 Rue Bûcherie, na której znajduje się polecana przez wiele przewodników anglojęzyczna księgarnia Shakespeare & Company Paris, oferująca masę nowych i używanych książek, tak jak wspomniałem głównie anglojęzycznych. Jak można było przeczytać w przewodniku, miejsce to skupia wokół siebie sporo literackich eventów. Pech chciał, że akurat na taki trafiliśmy. Mieliśmy tylko kilka minut na szybki szturm, przeglądnięcie półek i wyniesienie (po uprzednim opłaceniu) jednej powieści graficznej.


Un Regard Moderne

Ulica 10 Rue Gît le Coeur i sklep Un Regard Moderne to jedno z tych miejsc, które MUSISZ ZOBACZYĆ jeżeli jesteś fanem komiksu. Przeglądając internet nabrałem wrażenia, że jest to miejsce nawet kultowe - Mekka komiksowych turystów. Jest to najmniejszy sklep jaki kiedykolwiek widzieliśmy. No dobra, widziałem mniejsze, ale tu nie chodzi o metraż lokalu, który w tym przypadku nie jest szczególnie mały, ale zawalony jest, dosłownie od ziemi do sufitu, stosami komiksów. W wąskim wejściu, również od podłogi po sufit wiszą komiksy. Nie polecamy wchodzić z plecakiem. Nawigacja w labiryncie komisowych kolumn już bez bagażu na plechach jest utrudniona. Nie mam pojęcia jak ludzie cokolwiek tam znajdują. Ja chwyciłem kilka pierwszych przegrzebanych tytułów jakie udało mi się sięgnąć i przewertować bez obawy, że zginę pod startą komiksów (piękna by to była śmierć).


Co można znaleźć w tej przedziwnej księgarni? Wszystko! Od francuskich wydań, przez różnego rodzaju ziny, wydania niskonakładowe po masę amerykańskich trejdów, głównie starych i niedostępnych już normalnym obiegu. Wyrywałem Stray Toasters Sienkiewicza ponieważ: A) był na mojej "chce" liście", B) był w "miarę" na wierzchu. Mamy jeszcze jedną fotkę ze środka loklau, którą Weronika zrobiła małym analogiem. Jeżeli wyjdzie wrzucę wgląd na wnętrze.

Chantelivre

Na  13 Rue de Sèvres znaleźliśmy zupełnie przepadkiem ogromną księgarnię ze sporą ofertą powieści graficznych, ALE jeszcze większą, bo aż z wydzielonym drugim pomieszczeniem, ofertą książek dla dzieci i picturebooków. Nie sposób było przeglądnąć tych wszystkich tytułów. Nie znaczy to, że wyszliśmy z pustymi łapkami. Prawdę mówiąc w tym sklepie wydaliśmy nasze pierwsze książkowo-komiksowe euro.
 

Przez Louvre przemknęliśmy, oczywiście jak większość masy turystycznej górą. Robiąc sobie, nie inaczej, fotki przy świetlikach-piramidach. Trzy dni to mało i szkoda nam było poświęcać jeden czy pół dnia na zwiedzenie całego Louvru. Nadrobimy przy następnej wizycie. Odwiedziliśmy jednak Centre Pompidou z czterech powodów:
- wolimy sztukę współczesną od klasycznej
- akurat poza stałą ekspozycją była wystawa Jeffa Koonsa
- samo Centre Pompidou jest świetną konstrukcją architektoniczną, może nie tak zachwycającą jak berlińskie Jüdisches Museum, ale też wartą zobaczenia. Plus, na samej górze jest taras widokowy, który macie za darmo skoro już zapłaciliście za wejście. ;)
- czwarty, chyba najważniejszy w tym przewodniku powód to znajdujący się niedaleko, ponieważ na 175 Rue Saint Martin wąski ale długi sklep komiksowy oferujący, wbrew nazwie z szyldu, francuskie picturebooki i powieści graficzne, ale nie byle jakie - Super Heroes.


Tak, Koons najwyraźniej szukał "inspiracji" także w komiksach.


Super Heroes

Zanim trafiliśmy do Super-Heroes przeczytaliśmy jedną recenzję tego miejsca, która mówiła, że oferta w tym sklepie jest bardzo wyselekcjonowana, skupiona wyłącznie na najlepszych i najładniejszych tytułach. Mieli rację. Niestety było to już nasz ostatni dzień w Paryżu a dziesięcio-kilowy bagaż powoli zbliżał się do swojej granicy limitu. Z pustymi łapkami nie wyszliśmy, ale KUPOWALIBYŚMY więcej.
 

Podobnym miejscem do Super Hereos, ale skupiającym się wyłącznie na ładnych, świetnie wydanych, dizajnerskich książkach jest położona wzdłuż kanału St. Martin księgarnia Artazart Design Bookstore.

Artazart Design Bookstore

Nie będę się już przeciągał i tak przydługiego wpisu. Powiem tylko, że jeżeli będziecie znajdowali się w okolicy 83 Quai de Valmy, koniecznie, ale to koniecznie musicie zajść do księgarni Artazart Design Bookstore. Masa publikacji tematycznych o dizajnie, streetartcie, sztuce współczesnej i osobny pokój z picturebookami i pięknymi, około-książkowymi dizajnerskimi gadżetami.



No i proszę! Nasi tu byli. Mapy Mizielińskich to chyba jedyna polska publikacja, jaką udało się nam znaleźć. Gdybyśmy przyjechali do Paryża około dwa tygodnie później, to mielibyśmy okazję podziwiać francuskie wydanie komiksu Marcina Podolca Fugazi Music Club.



Lulu Berlu

Ostatnie miejsce w naszym przewodniku to sen-marzenie każdego kolekcjonera figurek, geeka, zabawko-fana. Spójrzcie tylko na tę witrynę. Nie ma sensu się rozpisywać. Sklep jest ogromny, jego oferta jest nie do ogarnięcia. Ceny? Zbyt wysokie jak na nasze skąpe, turystyczne, polskie portfele. Mimo to KONIECZNIE musicie wpaść na 2 Rue du Grand Prieuré.



Tak, to miś Koralgol. ;)



Dla ułatwienia załączamy Wam mapkę z zaznaczonymi lokacjami wspomnianych wyżej miejsc. Na koniec jeszcze jedna, mała wskazówka. My na wyjazdy zagraniczne od jakiegoś czasu zamiast papierowych, ciężkich przewodników zabieramy tablet. Polecamy ściągnąć sobie jakieś fajne przewodniki oraz mapy offline z możliwością dodawania własnych miejsc. W ten sposób łatwo ogarniecie swoją wycieczkę. W Paryżu używaliśmy aplikacji Paris Travel Guide & Map, jest to płatna appka, ale sprawdziła się nam idealnie. Pozawala na dodawanie własnych miejsce, ma mini przewodnik ze zdjęciami i opisami, z którego też można wybierać i zaznaczać miejsca. Dodatkowo każdemu miejscu przydziela się dzień w którym chcemy dane miejsce zobaczyć. Aplikacja tworzy wówczas trasę na dany dzień. W ten sposób niczego nie pominiecie i nie będziecie błądzić. Papierową mapę oczywiście też miejsce przy sobie, ale z takim tabletem zwiedzanie jest o wiele prostsze. :)



A tak prezentują się nasze paryskie zdobycze. Mało francuskie, wiemy!



Jeszcze Weronika kupiła sobie świetne, papierowe dinozaury do samodzielnego złożenia, ale chyba nie chcecie ich oglądać, czy chcecie? ;)

Tekst: Grzegorz Teszbir
Zdjęcia: Grzegorz Teszbir, Weronika Kołodziej i Robert Sienicki (Lulu Berlu)

8 komentarzy:

  1. Wpis przeczytałam z zapartym tchem bo kocham Paryż ogromnie, ale właśnie dlatego, że miałam okazja kilka razy sobie w nim pobyć tak po prostu jak mieszkaniec nie turysta. Muszę koniecznie zaznaczyć sobie te miejsce, które opisaliście. Coś wspaniałego! I akurat wybieramy się teraz z córkami w maju więc coś czuję, że nasze euro pójdą właśnie na takie skarby. p.s my też odwiedzimy Pompidou, lubię to miejsce bardzo choć dziewczynom obiecałam Mona Lisę ( zresztą kopię jak się okazuję bo prawdziwa schowana!) także wpadniemy w darmowy dzień do Louvre'u też. Dzięki za ten wpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak super, że tak szybko komuś się przyda nasz "przewodnik". Bawcie się dobrze w Paryżu. Pozdrowienia dla dziewczynek. :)

      Usuń
  2. Czemu dopiero teraz?! Czemu nie półtora roku temu? ;]
    Dzięki za obszerny przewodnik. Chętnie skorzystam jak będę miał okazję znowu się wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wpis! Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  4. super, aż mózg swędzi, żeby się tam szybko wybrać :) my też zawsze korzystamy z map offline i z airbnb co do lokum :)

    sporo książek obrazkowych poznajemy z bolonii. francuskie wydawnicwtwa: memo, czy helium rządzą :) nie wiem czy wypatrzyliście gdzieś tam francuskie wydanie kapturka joanny concejo? my widzieliśmy włoskie. już wglądówki z internetu robią wrażenie ale na żywo ta książka wypada niesamowicie! czekamy niecierpliwie aż TAKO wyda polską :)

    ps. chcemy obejrzeć dinozaury!! dziwne ze nikt sie tego jeszcze nie domaga!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie rozglądaliśmy się za Kapturkiem Joanny, ale nie rzuciła się nam ta książka w oczy. Zresztą, dostawaliśmy oczopląsu za każdy razem gdy wchodziliśmy na księgarni. Więc trudno się było skupić na szukaniu konkretnego tytułu :D
      Też wyczekujmy polskiego wydania.

      Dinozaury na Twoje życzenie dołączą do zdjęć. ^^

      Usuń
  5. Komiksy coraz popularniejsze również w Polsce...

    OdpowiedzUsuń

Najpopularniejsze ostatnio

 
undefined