czwartek, marca 12, 2015

dodano: czwartek, marca 12, 2015

Sebastian Skrobol - projektant graficzny, ilustrator, kolorysta, pracuje głównie przy grach na urządzenia mobilne. Autor wydanego w 2014 roku, w pełni autorskiego komiksu Quiet Little Melody - A simple fairytale. Sebastian jest laureatem drugiej edycji konkursu na Stypendium Sklep.gildia.pl dla komiksowych debiutantów. O ile faktycznie, zrealizowany w ramach stypendium komiks Quiet Little Melody jest debiutem albumowym Sebastiana, to samego autora trudno nazwać debiutantem komiksowym. Do tej pory tworzył głównie krótkie formy komiksowe, publikowane w antologiach lub katalogach pokonkursowych. Tworzy najczęściej w duecie ze świetnymi scenarzystami takimi jak Denisem Wojdą i Bartoszem Sztyborem.
W 2008 roku zajął trzecie miejsce w konkursie na krótką formę komiksową na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu w Łodzi, za komiks pt. Szóstego dnia, do scenariusza Bartosza Sztybora. Od tego czasu, przez cztery kolejne lata z rzędu wygrywa swoim komiksem miejsce na podium w kolejnych edycjach konkursu MFK. W 2012 wraz ze scenarzystą Denisem Wojdą zajmuje upragnione :) pierwsze miejsce za komiks Ghost Kids: The ribbon. Lista zwycięskich konkursów jakie Sebastian ma na swoim koncie jest imponująco długa, zahacza nawet o konkursy zagraniczne. Jak sam wielokrotnie podkreślał, lubi konkursy ponieważ narzucają mu nieubłagany deadline, mobilizację, której bardzo potrzebuje.
W ramach nowej, testowej formuły na blogu, daliśmy Wam szanse zadać pytania autorowi (na naszym FB) i tym samym przeprowadzić z Sebastianem wywiad. Dorzuciliśmy od siebie kilka pytań. Zobaczcie jak to wyszło.


Grzegorz Teszbir: Twój komiks Quiet Little Melody realizowany był w ramach stypendium sklepu Gildia. Zakładam więc, że z tego tytułu miałeś ustalony termin zakończenia pracy, jak zwyczajne zlecenie. Nie mogłeś więc sobie pozwolić na totalną swobodę pracy, prawda? Czy taka presja czasowa była dla Ciebie problematyczna czy może wręcz przeciwnie, potrzebowałeś takiego bodźca by mobilizował Cię do systematycznej pracy?

Sebastian: Wcześniej długi czas nosiłem się z zamiarem zrobienia dłuższej historii, ale zawsze gdzieś się to rozchodziło po kościach. Głównym powodem dla którego wysłałem QLM, na konkurs sklepu Gildia było właśnie to że jakby udało się wygrać głupio byłoby nie skończyć. No i udało się wygrać. Żeby skończyć i tak musiałem się zwolnić z pracy i przejść na pół etatu, ale i tak wydaje mi się, że w tego typu dużych projektach presja czasowa jest niezbędna, szczególnie jeżeli jesteś krytyczny wobec siebie i rzeczy które robisz. Gdyby nie termin pewnie bym przerysowywał te plansze cały czas od nowa (na przykład teraz nie mogę przeglądać tego komiksu, bo aż mnie skręca jak widzę te wszystkie błędy i nie udane rysunki), a tak musiałem w pewnym momencie po prostu skończyć, zamknąć temat i ruszyć dalej, zrobić nowy komiks, lepszy. Termin musi być.

Aleksandra Carmilla Łęcka: Najbardziej mnie zastanawia na ile twórca komiksu, któremu udało się przebić w wydawnictwie, był pewny swojej pracy, kiedy tego wydawcy szukał? Na ile jest zadowolony ze swojej pracy? Czy jest pewny swojego talentu artystycznego, bo przecież komiks to sztuka...

Sebastian: Odpowiem (może trochę na około) o ogólnym podejściu do mojej pracy, bo wydaje mi się że właśnie to Cie interesuje. Czy mam wątpliwości do tego co robię? Jasne, przez większa cześć czasu nie mam pojęcia dokąd idę. Jak zaczynałem robić QLM chciałem po prostu zrobić najlepszy komiks na jaki mnie było stać w danej chwili, zrobić taki komiks jaki sam bym kupił w sklepie, taki jaki sam chciałbym przeczytać. Zacisnąłem zęby i po prostu zacząłem rysować. Być w tym szczerym i mieć z tego radochę, dla mnie póki co jakoś to działa. Po premierze QLM byłem przekonany, że recenzenci mnie zjadą jak psa, i że książka absolutnie nikomu się nie spodoba, na szczęście 99% z nich była pozytywna (z dwóch z nich, które były dla mnie najbardziej surowe i negatywne wyciągnąłem najwięcej).
Jeżeli narysuję jakąś rzecz, podoba mi się ona maksymalnie tydzień, później zaczynam dostrzegać w niej więcej błędów niż dobrych rzeczy. Więc pomyśl co muszę myśleć o komiksie, który zrobiłem prawie rok temu. Ciesze się, że powstał, cieszę się, że dzięki błędom jakie w nim zrobiłem następny będzie lepszy. Fajnie tez, że miałem sygnały, że jednak podobał się ludziom. Dla mnie to całe rysowanie to jest trochę taki wieczny trening. Codziennie po pracy, ćwiczę warsztat,  anatomie, rysowanie z natury, perspektywę itp. Co sobotę chodzę rysować golasów z natury. Samozadowolenie zabija proces rozwoju i najważniejsze, żeby nie stracić radochy z samego procesu twórczego. Bo dla mnie osobiście coraz bardziej liczy sie sama droga, którą ide niż dojście do celu, bo pewnie nigdy do niego nie dotre...


Karol Janson: Dlaczego komiks bez tekstu?

Sebastian: Powodów jest kilka. Pierwszy to taki, że po prostu lubię nieme komiksy np. komiksy Thomasa Otta!!! Fajnie się płynie przez jego historie. Drugi powód - historia może być czytana i rozumiana przez każdego na całym świecie, a nie ukrywam, że chciałbym żeby gdzieś ten komiks jeszcze zawędrował. Dzięki temu, że w komiksie nie ma słów łatwiej mi było napisać tą historie, jako raczkujący scenarzysta (QLM to był mój pierwszy napisany scenariusz od lat), a średnio radze sobie z dialogami. Dzięki temu, że zrobiłem wcześniej kilka niemych krótkich historii do scenariuszy Dennisa Wojdy i Bartka Sztybora, wiedziałem już (mniej więcej) jak opowiadać bez słów.



Natalia Rak: Co kryje się pod symbolem trójkąta nad głową głównej postaci z komiksu Quiet Little Melody? Czy istnieją także inne ukryte symbole świadomie użyte w komiksie?

Sebastian: Trójkąt nad głową dziewczynki z okładki to amulet, który występuje w samym komiksie. Lubie trójkąty bo kiedyś naczytałem ze zaznacza się nim miejsce pojawienia się demona podczas rytuału przyzwania. Co do innych symboli, to raczej nie. Jedno z dzieciaków w komiksie ma na koszulce logo Rogue Squardon z Gwiezdnych Wojen. Lubię Gwiezdne Wojny.

Boschonka Ia: Czy jest Pan zadowolony z końcowego efektu wydawniczego - wyglądu publikacji i faktu, że komiksem Quiet Little Melody są zainteresowane także dzieci (nieco upiorne, w naszym wypadku ośmioletnie), bo to chyba efekt nieplanowany?

Sebastian: Ogólnie tak, jestem zadowolony. Paru rzeczy nie dopilnowałem, kolory wyszły trochę za ciemne, marginesy od środka są za małe itp. No ale pierwszy raz składałem taki duży projekt do druku więc jest całkiem nieźle.
Jeżeli chodzi o młodych odbiorców mojego komiksu to powiem tak - ja sam za dzieciaka oglądałem cała masę horrorów i w sumie jestem chyba normalny. Jednak nie planowałem tego by komiks był skierowany do dzieci, ale podejrzewam, że dla nich ta historia może być dużo ciekawsza. W założeniach to miała być książka dla dużych dzieci takich jak ja.



Jan Oh
: Moore, Morrison czy Gaiman, a jeśli nie oni to kto jest dla Ciebie nr 1 w kategorii "scenarzysta komiksowy"?

Sebastian: Nie lubię typować "numeru 1", za dużo dobra jest na świecie żeby się ograniczać. Moore jest super, Morrison to psychol, a Gaimana wole chyba jako pisarza książek i opowiadań niż komiksów. Z klasyków to jeszcze uwielbiam Ennisa (za kaznodzieje). Z nowych rzeczy skopał mi tyłek Rick Reminder i jego Deadly Class. Natomiast z rysowników, król jest jeden i jest to Mike Mignola.

Monika EudajMonia: Czy Będzie Pan robił printy na sprzedaż z poszczególnych kadrów? Mam swoje ulubione i marzę żeby powiesić je na ścianie w dużym formacie.

Sebastian: Raczej nie, (za cienki bolek ze mnie i za mały fanbase żeby to było jakoś opłacalne), ale jeżeli ktoś napisze bezpośrednio do mnie z takim zapytaniem to na pewno się dogadamy.

Mat Heldwein: Jak łączysz pisanie z rysowaniem? Jak układasz historię, po kolei, od pierwszego pomysłu, poprzez ogólny zarys historii aż do poszczególnych scen? Czy pisząc dla samego siebie, faktycznie piszesz pełen scenariusz i na ile szczegółowo a ile swobody zostawiasz sobie żeby wyszaleć się rysunkowo?

Sebastian: Zazwyczaj się to zaczyna od jednego rysunku, jednej scenki, jednego patentu. Gdzieś tam się to w głowie układa i piszę sobie takie mini opowiadanie. Nie muszę opisywać wszystkiego dokładnie bo większość mam w głowie ale staram się żeby to było dosyć konkretne i buduje sobie już nawet poszczególne kompozycje plansz i kadrów w głowie. Później sobie to rozrysowuje w szybkim storyboardzie (absolutnie nikt poza mną by chyba nie wiedział co jest na tych rysunkach). No i później wiadomo, mnóstwo zmian, poprawek, nowych pomysłów. Skaczę sobie od rysowania do pisania, aż wszystko mi zagra. Raczej wszystko sobie planuje, a przypadek staram się niwelować do minimum, no ale wiadomo, że wszystkiego nie przewidzisz. Z QLM akurat musiałem rozpisać wszystko, kadr po kadrze dla wydawcy.
Wiec przepisałem ten cały rysunkowy storyboard na scenariusz pisany. Tylko dla siebie na pewno bym tego nie robił.




Anna Krztoń: Czy komiks Quiet Little Melody powstawał w całości na kompie, czy część była realizowana technikami tradycyjnymi? A jeśli tak, to jakich narzędzi używasz i czy rysujesz np. na stole podświetlanym?

Sebastian: Tylko kolorowany był na kompie. Rysunki robiłem na papierze nie cieńszym niż 220 g, na formacie a3, ołówkiem HB, a później, głównie pisakami Rotring Tikky Rollerpoint EF, a do grubszych rzeczy jakikolwiek czarny marker.
Tak naprawdę zazwyczaj rysuje wszystkim na wszystkim, wiec jak akurat skończy mi się papier albo cienkopisy się wypiszą to łapie za coś innego. W albumie starałem się być w miarę konsekwentny, żeby to wszystko wyglądało po prostu podobnie. Stołu kiedyś szukałem ale nie mogłem znaleźć w formacie a3, a teraz kupiłem sobie Cintiqa i rysowanie na papierze poszło trochę w odstawkę.

Mat Heldwein: Jaki papier pod te ołówki? A przy tym jak miękkie ołówki? OK, po prostu jaka kombinacja papieru z ołówkami żeby kreska była wyrazista a jednocześnie, żeby się ołówek nie rozmazywał?

Sebastian: Tak jak już wspomniałem rysuje na grubym papierze, minimum 220g, ale raczej dlatego, że później to się mniej niszczy. Ołówki HB. Nie ma opcji żeby ołówek ci się czasem nie rozmazał (tym bardziej miękki). Proponuję podkładać sobie kartkę pod rękę, którą rysujesz, na pewno pomoże)

Mateusz Marek: Co Pana tak fascynuje w tych kolorach mocnych i tak dużo używanych (jak zielony, niebieski, pomarańczowy)?
Mateusz Gizi Giziński: Czemu w Twojej sztuce jest tyle "radioaktywnej" zieleni?

Sebastian: Odpowiem na te dwa pytania na raz. Lubie jak jeden kolor wybija się ponad cały obrazek.
Ukradłem to od wujków Mignoli i Stewarta, (jak wiele innych rzeczy zresztą). Dobieram kolory tak żeby pasowały do tematyki i klimatu jaki chce uzyskać.



Maciej Gierszewski: Pana ulubiony temat rozmów wśród znajomych?

Sebastian: [Ocenzurowano] ;)

Katarzyna Imana: Dlaczego je Pan pizze bez sera?

Sebastian: Ser to sam tłuszcz, a ja chce być fit, jak wszystkie modne dzieciaki. Kiedyś miałem problem z żołądkiem i jeden pan doktor powiedział, że ser jest niezdrowy i że to tak jakbym jadł fekalia.
Nie mam pojęcia ile w tym prawdy i nie chce wiedzieć. Od tamtej pory nie jem sera. A pizza bez sera jest spoko, polecam.

Grzegorz Teszbir: Takie sztampowe pytanie na koniec. Jeżeli miałbyś wywalić wszystkie komiksy ze swojego regału i mógłbyś zostawić tylko JEDEN, jaki by to był komiks?

Sebastian: Hellboy: Chained Coffin, ewentualnie The Amazing Screwonhead, czyli wujek Mignola w najlepszym wydaniu.

Grzegorz Teszbir: Ok, teraz już na prawdę ostatnie pytanie. Nad czym teraz pracujesz? Szykujesz może jakiś nowy album komiksowy?

Sebastian: Robię właśnie zbiorek ze swoimi krótkimi komiksami, do scenariuszy Bartosza Sztybora i Dennisa Wojdy. Prawie każdy z tych komiksów dostał nagrodę w różnych konkursach, więc są to chyba niezłe komiksy. Będą tam też co najmniej trzy premierowe historie. Nie ma jeszcze wydawcy, ale mam nadzieję, że ktoś będzie chciał to wydać. Poza tym pracuję jeszcze nad dwoma "tajnymi" projektami, których szczegółów na razie nie chcę zdradzać, ponieważ sam jeszcze nie wiem co z tego wyniknie. Ale ogólnie, nie próżnuję i jak wszystko pójdzie dobrze powinniście się doczekać więcej moich komiksów.

Część zrealizowanych projektów Sebastiana możecie pooglądać na jego stronie.
Komiks Quiet Little Melody: A simple fairytale możecie kupić tanio w tych sklepach.
Autorką zdjęć jest Anna Warda.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Najpopularniejsze ostatnio

 
undefined