wtorek, lutego 03, 2015

dodano: wtorek, lutego 03, 2015

Przed Wami publikacja, która zdobyła tytuł Książki Roku 2014 w kategorii "ilustracje" napisana i zilustrowana przez jedną osobę - Marię Ekier. Gdzie jak gdzie, ale książka wyróżniona takim tytułem musiała prędzej czy później pojawić na naszym blogu. W końcu jest to blog o ładnych książkach i fajnych komiksach. Maksyma, którą przecież znacie już doskonale. Zaskoczę Was jednak pisząc, że po przeczytaniu książki Pani Marii jesteśmy równie zachwyceni treścią, co ilustracjami, a może nawet bardziej treścią.

Książek do nauki alfabetu jest sporo. Lepsze i gorsze, wszystko zależy od podejścia i pomysłu. Najważniejsze dla dzieciaków jest to, żeby nie było nudno. No bo ile można wciskać te oklepane "A jak arbuz, B jak babcia, C jak cebula..."? No dajcie spokój. Jednak, jak udowadnia Maria Ekier, to wcale nie musi być taka nudna klepanina. Autorka bardzo fajnie uporała się z tematem, bo widzicie, nasz alfabet może być, a nawet JEST bardzo inspirujący. Zamiast banalnych powiązań Maria Ekier serwuje czytelnikom (małym i dużym) wyrafinowane rymowanki o apatycznym Alojzym z Arktyki, demonicznym domatorze Drakuli, hardej hienie, jasnoskrzydłych jętkach, upierzonej uszatce, wiotkim wężu i wielu innych. Serię 25 wierszyków zamyka tytułowe złotouste zero w zenicie. Niesamowita jest wprawność autorki w wierszowaniu. To nie tylko genialna książka do nauki alfabetu, to rewelacyjna książka do ćwiczenia naszego języka (już nawet nie mówię o rozwoju słownictwa), ale języka jako naszego mięśnia. Zresztą sami zobaczcie. Rozciągnijcie usta, poruszajcie językiem i przeczytajcie sprawnie na głos fragment:

Bladolicy bąk Błażej z bindugi
Do Hiszpanii poleciał na długi
Weekend. Z głodu ukradkiem
Byczym zajął się zadkiem
I ogromnie bikaver polubił.

I jak Wam to poszło? A to jeden z łatwiejszych języko-łamaczy. :)
Cała zabawa językowa z alfabetem dopełniona jest świetnymi, zabawnymi ilustracjami wykonanymi w technice mieszanej (z tego co mi się wydaje to głównie farby wodne i kredki, może jeszcze tusz). Do naszych ulubionych ilustracji zaliczają się wspomniane wcześniej jętki namalowane na czarnym tle, kolorowy wijący się wąż, no i oczywiście ilustracja na okładce (pięknie kontrastujące ze sobą elementy). Maria Ekier świetnie spisała się w roli autora tekstu i ilustratora.
Brawa również należą się wydawcy - Wydawnictwu Hokus-Pokus, za formę w jakiej książka została wydana. Gruba, żółta kartonowa okładka i rewelacyjny, kontrastujący czarny płócienny grzbiet. Kochamy takie smaczki. Piękne wydanie. Polecamy. Będziecie zachwyceni.
Autor: Maria Ekier
Wydawnictwo: Hokus-Pokus

Sprawdź najtańsze oferty

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Teszbir

8 komentarzy:

  1. faktycznie, wąż jest świetny XDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla dzieci dopiero uczących się alfabetu ten tekst jest chyba raczej nie do przeskoczenia. Myślę, że to raczej książka dla starszych, a alfabet jest tylko pretekstem by poobcować sobie z piękną sztuką ilustracji i zwinną polszczyzną górnych lotów :) Pięknie wydane, wąż mistrz! ale tak na prawdę większą frajdę sprawiło mi abecadło w tym wydaniu http://www.hokus-pokus.pl/ksiazka/125/index.html Jest super! pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. to w ogóle nie było z myślą o małych dzieciach uczących się alfabetu :) ładnie to (jak na Ładne Halo przystało) Joanno określiłaś " to raczej książka dla starszych, a alfabet jest tylko pretekstem by poobcować sobie z piękną sztuką ilustracji i zwinną polszczyzną górnych lotów :)" to jest właśnie pretekst do zabawy słowem, żonglerka, jazda po bandzie i nie wszystko musi być zaraz poprawne, zrozumiałe i oczywiste tylko dlatego, że alfabet jest w tle :) A "Zoolitery" Agaty też polecamy, bardzo :) Fajnie, że wam się podoba :) Nie jestem anonimem Marta Lipczyńska-Gil pozdrawia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hura, dobrze odgadłam :) ja też polecam obie książki. chciałam tylko popolemizować z lupusami! do mnie bardziej trafia Agata, chyba przez "bliższość" pokoleniową :) u niej wersy też są całkiem zwinne, a jednak mają jakiś smsowy luźny klimat. Ilustracje też są ekspresyjne ale bardziej nowoczesne... podobne te ksiażki a jakie inne! pozdrawiam

      Usuń
  4. Zoolitery też niedługo pokażemy :) Kiedyś musimy zrobić taki wpis-wyliczankę z różnymi fajnymi książeczkami o alfabecie :)
    Joasiu, Marto - pewnie macie rację, że to nie do końca książka dla maluchów, które dopiero uczą się literek. Ale też wyobrażam sobie sytuację, że z 6-7 latkiem można tę książeczkę razem przeczytać i oprócz utrwalania alfabetu porozmawiać o jętkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie! i poćwiczyć sobie mięsień przy okazji :D

      super pomysł z wyliczanką! bo jest w końcu jeszcze Marta Ignerska ze Znakiem albo Dawid Ryski z Gestalten. A jak już mowa o angielskich literkach to mam nawet taką książkę o alfabecie Olivera Jeffersa i też jest wspaniała. Nie gadam nawet nic o "Ptaktach" ;) pozdr!

      Usuń
  5. Jasne o jętkach i złotoustym zerze, jak najbardziej, ludzka rzecz pogadać o jętkach! :) a wpis o alfabetach mile widziany! :) Marta

    OdpowiedzUsuń
  6. Binduga, bikaver... Oby się ten miesięń z przemęczenia nie urwał...

    OdpowiedzUsuń

Najpopularniejsze ostatnio

 
undefined