poniedziałek, grudnia 01, 2014

dodano: poniedziałek, grudnia 01, 2014

Za oknem szaro, buro i ponuro, jeszcze nie pada, ale to tylko kwestia czasu, typowa pogoda pod psem. Chciałoby się napalić w kominku, zrobić sobie ciepłej herbaty z miodem, owinąć się kocem i zanurzyć się w jakieś lekturze. No tak, tylko my nie mamy kominka, ale z przyjemnością wygrzebałem z naszych regałów książkę, która pomoże poskromić ponurą aurę panującą na dworze.

Bohaterami książki są tytułowy ptak Pelerynek i jego pies Lupuś Wolfram Tungsten (kumpel naszego Lupusa jak mniemam), którzy mieszkają sobie w przytulnej chatce, grzejąc się przy piecyku i popijając ciepłą herbatkę. Tak długo jak ogień w piecyku się tli, tak długo nie straszna im brzydka pogoda na zewnątrz. Jednak ogień nie chce się palić w nieskończoność, a drewno do jego podsycania właśnie się skończyło. Na dworze leje jak z cebra, a Pelerynek nie ma specjalnie ochoty na to by zbierać drewno na opał w taką pogodę. Wpada więc na pomysł by po drewno poszedł mały Lupuś. Czy to aby najlepszy pomysł? Nie, jak się pewnie domyślacie, ale co z tego wniknęło i jak zakończyła się ta wyprawa po drwa na opał musicie przeczytać sami.

Gdy spoglądam na ilustracje van Reeka, na to w jaki sposób zarysowuje tuszem horyzont z jednym drzewem lub na panoramiczne kadry obrazujące las, nasuwa mi się na myśl Suiboku-ga (lub Sumi-e), czyli styl monochromatycznego malarstwa wywodzącego się z Chin, w którym do malowania używano czarnego tuszu. Technika ta została zaadaptowana w Japonii przez buddyjskich mnichów ZEN w połowie XIV wieku. Dodatkowo w technice tej stosuje się plomby/pieczątki, zawsze w kolorze czerwonym. Stanowią one integralną cześć kompozycji malarskiej i służą do podkreślenia/wzbogacenia kompozycji. Każda z pieczęci ma jakieś znaczenie i stanowi dodatkową formę komunikacji/przekazu obok malarstwa.
Dokładnie takie piktogramowe pieczęcie znajdziecie w książce Pelerynek i pogoda pod psem van Reeka. Wprowadzają one trzecią formę narracji (poza tekstem i ilustracją), często pokazując co dzieje się w danym momencie z drugim bohaterem książki. Śledząc tym samy losy obu bohaterów w tym samym momencie. Sama narracja graficzna momentami przypomina komiks, gdzie plansze rozdzielają się na kadry.

Z jednej strony jest to publikacja w pełni eksperymentująca ze sposobami opowiadania historii obrazem, z drugiej zaś strony jest to uniwersalna opowieść o przyjaźni. Polecam Wam bez wahania.

Autor: Wouter van Reek
Wydawnictwo: Hokus-Pokus



Sprawdź najtańsze oferty

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Teszbir

3 komentarze:

  1. Skoro tak polecacie to chyba się skuszę, mikołajki za pasem, więc pomysł na prezent już mam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Graficzna oprawa naprawdę interesująca. Już nie mogę się doczekać kiedy bliżej zapoznam się z tą książeczką.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się spodobały ilustracje. Trzeba zakupić póki pogoda brzydka coby się klimatem wpasować.

    OdpowiedzUsuń

Najpopularniejsze ostatnio

 
undefined