środa, grudnia 03, 2014

dodano: środa, grudnia 03, 2014

Przed Wami pierwszy z cyklu gościnnych wpisów, które będą co jakiś czas pojawiały się na naszym blogu. Nosiliśmy się z tym pomysłem już jakiś czas i praktycznie od początku chcieliśmy by to właśnie Maciej Gierszewski, autor bloga Kopiec Kreta rozpoczął tę nową tradycję na naszym blogu. Udało się. Wymyśliliśmy z Maćkiem, że fajnie by było zastanowić się nad fenomenem Fistaszków Charlesa Schulza. Za co tak bardzo kochamy Fistaszki? Maciej napisał świetny, osobisty tekst, z którym, o ile należycie do właściwego "kościoła" (subtelny spoiler) zgodzicie się w stu procentach lub, który po prostu przekona Was do tej serii. Nie zatrzymuję Was dłużej. Oddaję głos Maćkowi.
-
Niektórzy, nie wszyscy, nawet nie większość wszystkich, pozwoliliby się pokroić, byle by tylko mieć w swojej domowej biblioteczce kolejny album „Fistaszków zebranych”. Ogół czytelników można podzielić na dwie grupy: należących do Kościoła im. Charliego Browna i spółki oraz nie należących. Sam zaliczam się do pierwszej grupy.





Zrazu nasuwa się pytanie: Na czym polega fenomen „Fistaszków”? Nad nim zastanawiało się wiele mądrych głów (choćby Umberto Eco czy Jerzy Szyłak). Odpowiedzi jest tak wiele, jak osób próbujących jej udzielić. Ciężko na nie wyczerpująco i z sensem odpowiedzieć, dlatego nawet nie będę próbował. Fakt pozostaje faktem: komiksowe paski autorstwa Charlesa M. Schulza cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem, zdobywają rzesze nowych i wiernych czytelników.
Oczywiście nie do wszystkich trafia humor i rzeczywistość wykreowana przez autora. Znamienna dla tych komiksów jest szczątkowość i fragmentaryczność ujęcia akcji, która została zastąpiona głęboką introspekcją bohaterów. Komentuje się ich zachowania, próbując dociec motywów działania i zachowania.




Przestrzeń „Fistaszków” zaludniają jedynie dzieci. Cechą charakterystyczną jest całkowita fizyczna nieobecność dorosłych. Sporadycznie widzimy fragment kończyny (dolej lub górnej) dorosłego, nigdy jednak twarzy. O dorosłych się mówi, najczęściej o najbliższej rodzinie: mamie, tacie czy babci, ale i o nauczycielkach. Dorośli wypowiadają swoje kwestie zza kadru, nie mamy okazji ich przeczytać, możemy się jedynie domyślać – po odpowiedziach dzieciaków – co mówią i o co pytają. Cytowane są całe wypowiedzi, które okraszone są przez małoletnich bohaterów komentarzem – często ironicznym lub sarkastycznym – wskazującym na niezrozumienie przez dorosłych poruszanych kwestii.




Mam nieodparte wrażenie, że lektura „Fistaszków” jest doświadczeniem prywatnym, wręcz intymnym. Osobiście mogę mówić o pechu, jaki mnie prześladuje. Ponieważ najbliższe mi osoby nie dzielą ze mną niezdrowej fascynacji serią. Przestałem dzielić się paskami najtrafniej komentującymi rzeczywistość lub najśmieszniejszymi, bo gdy dawałem do przeczytania lub sam głośno czytałem, to słyszałem: „Już?”, „A gdzie pointa?” lub „Acha”.





Schulz na przestrzeni wielu dziesięcioleci powołał do życia ponad pięćdziesiąt dziecięcych postaci, z czego około piętnastu to bohaterzy pierwszoplanowi, pojawiający się regularnie. Z niektórymi się zaprzyjaźniamy, niektórych lubimy, innych nie, bo są irytujący. Z tak rozbudowanej grupy czytelnik może sobie wybrać osobę (lub osoby), której kibicuje, życzy jak najlepiej oraz identyfikuje. Przyznaję, jestem wielkim fanem całej rodziny van Pelt, do której należą: Lucy, Linus i Rerun. Gdybym musiał wybrać jednego ulubionego bohatera, bez którego nie wyobrażam sobie lektury „Fistaszków”, to wahałbym się między Lucy a Linusem, pewnie dlatego, że w każdej tej postaci odnajduję cząstkę siebie; ostatecznie wybrałbym Lucy.
Lucille ‘Lucy’ van Pelt: najstarsza z trojga rodzeństwa van Pelt. Regularnie zdobywa wszystkie możliwe stanowe i krajowe laury w konkursie na największą zrzędę, więc pewnie jest największą zrzęda na świecie. Cierpi na niezdiagnozowaną nerwicę natręctw – kompulsywnie musi liczyć (płatki śniegu, gwiazdy). Jest apodyktyczna i szorstka; uważa, że jest w pełni doskonała, a pozostali nie są. Z wielką precyzją sporządza listy wad swoich przyjaciół i wręcza je w dobrej wierze – aby wiedzieli nad czym mają pracować.

A Wy którą z postaci lubicie najbardziej i dlaczego? Piszcie.

Autorem Fistaszków jest Charles Schultz
Serię kolekcjonerską Fistaszki zebrane wydaje wydawnictwo Nasza Księgarnia.
Gościnny wpis przygotował:
Maciej Gierszewski: poeta, prozaik, redaktor, autor bloga Kopiec Kreta. Pisuje o komiksach, m.in. na ksiazki.wp.pl, Kolorowych Zeszytach oraz Alei Komiksu. Opublikował dwie książki z wierszami: Profile, Luźne związki oraz jedną z opowiadaniami: Moje życie z Dżejmsem. Prowadzi popularny fanpage na fb: Są komiksy dla dzieci. Mieszka w Poznaniu.
Wstęp i zdjęcia przygotował Grzegorz Teszbir

Sprawdź najtańsze oferty


3 komentarze:

  1. STARSZY dałby się pokroić, udusić na maśle i zjeść, byleby tylko dane mu było wcześniej przeczytać wszystkie posiadane tomy FISTASZKÓW jeszcze raz i może jeszcze raz... ;) I drugi rok z rzędu pod choinką FISTASZKI, a zamiast karpia STARSZY w śmietanie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny pomysł na prezent gwiazdkowy. Chyba skorzystam z inspiracji.

    OdpowiedzUsuń

Najpopularniejsze ostatnio

 
undefined