poniedziałek, sierpnia 19, 2013

dodano: poniedziałek, sierpnia 19, 2013

Ta publikacja to przede wszystkim ogromnie dużo wiedzy na temat raczej rzadko poruszany pod kątem naukowym (do tego całość napisana rzetelnie i zabawnie jednocześnie). Dołóżmy piękne ilustracje i mamy doskonałą pozycję popularno-naukową.
Ja dowiedziałam się z tej książki bardzo wiele. Wszystkiego oczywiście nie zdradzę, ale spokojnie mogę polecić tę lekturę i to bez względu na płeć, bez względu na to, czy czy masz brodę czy "gołą" twarz, a także bez względu na to, jaki jest też Twój stosunek do zarostu. Po prostu powinieneś/powinnaś przeczytać tę książkę. W końcu każdy z nas, przynajmniej raz dziennie, gdzieś (o ile nie w lustrze) spotyka brodacza, więc może warto trochę więcej o nich wiedzieć. :)
Autorka zaczyna od przyjrzenia się historii zarostu. Mamy zatem pełen przekrój - od gładko ogolonych Egipcjan, przez brody greckich filozofów po hippisów. Aleksandra znalazła lukę i sama postanowiła stworzyć klasyfikację zarostu. Co raczej nie było proste, zważając na brak fachowej literatury i zanikający zawód golibrody. Są tu brody znane i nieznane. Długie, krótkie, podgalane... różne różniste. Część określeń autorka stworzyła sama, przetłumaczyła nazwy anglojęzyczne lub skorzystała z potocznych form. Nam najbardziej przypadł do gustu pomysł z wyodrębnieniem form pośrednich zarostu - określenie "wąsobaki" to coś czego nam po prostu brakowało. Z widzenia znamy nawet jednego pana konduktora, który nosi taką "twarzową fryzurę" a la Franciszek Józef. Wygląda to epicko.
Cała klasyfikacja jest na prawdę bardzo dokładna, a każdy rodzaj zarostu został odtworzony. Ze wszystkich nazw rodzajów zarostu urzekły nas najbardziej: łatka duszy i kaczy kuper :D
Oprócz historii i klasyfikacji zarostu, Aleksandra opisała także historię golarstwa, fenomen kobiet z brodą, różne powody posiadania zarostu oraz współczesny trend na wykorzystywanie motywu zarostu (zwłaszcza wąsów) w projektowaniu i sztuce.
W rozdziale o kobietach z brodą, autorka opisuje sesję zdjęciową Kate Moss. Byłam ciekawa innych zdjęć z tej sesji i okazało się, że to nie Vogue a V magazine (http://www.vmagazine.com/site/issue/65/V35) pokazał na okładce modelkę z brodą ;) To nie żaden przytyk, ale może warto w kolejnym wydaniu to zaktualizować.
Publikacja ta jest trudna do sklasyfikowania. Nie jest to ani książka dla dzieci, ani typowe wydawnictwo dla dorosłych. Nie jest to poradnik o pielęgnacji zarostu, ani album z różnego jego rodzajami.
Mimo momentami luźnego podejścia i puszczania oka do czytelnika książka ta posiada cechy, co najmniej popularno-naukowego wydawnictwa. Aby to wyjaśnić przydatnym okazał się fakt, że autorka zarostowi poświęciła swoją pracę magisterską.

Tekst i ilustracje: Aleksandra Woldańska-Płocińska
Wydawnictwo: Alegoria



Co dwie brody, to nie jedna

Co dwie brody, to nie jedna

Co dwie brody, to nie jedna

Co dwie brody, to nie jedna
Co dwie brody, to nie jedna
Co dwie brody, to nie jedna
Co dwie brody, to nie jedna
Co dwie brody, to nie jedna

Co dwie brody, to nie jedna

Tekst: Weronika Kołodziej, Zdjęcia: Grzegorz Teszbir

4 komentarze:

  1. Pan mąż brodaty jest jak Rumcajs. Ta książka będzie moja!

    OdpowiedzUsuń
  2. to pewnie nie zapomniała wspomnieć o podatku od brody ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już mam tą pozycję i oczywiście polecam.

    OdpowiedzUsuń

Najpopularniejsze ostatnio

 
undefined