czwartek, stycznia 24, 2013

dodano: czwartek, stycznia 24, 2013

Już ponad pół roku minęło odkąd kupiliśmy ten komiks i jakoś zawsze było coś innego, ważniejszego do zaprezentowania niż ten album, a to przecież taki ładny komiks jest. Dopiero zapowiedź "Za Imperium" z wydawnictwa Centrala zmobilizowała nas do zaprezentowania Wam fragmentu twórczości rewelacyjnego autora jakim jest Bastien Vivès.

Niech Was nie dziwi tytuł posta i zarazem tytuł komiksu, kupiliśmy go naturalnie w Berlinie. To też był komiks, do którego najwyraźniej musieliśmy dojrzeć. Gdy znaleźliśmy go za pierwszym razem, na półce w jednym z tamtejszych Comics Laden zachwycił nas od razu. Tylko ten niemiecki!!! Przeważnie za granicą staramy się kupować tytuły z ładną oprawą graficzną, ale nieme, bez tekstów. Mimo, że "Der Geschmack von Chlor" dialogów ma niewiele, to skutecznie odstraszyło nas to od zakupu. Wywołał jednak w naszej głowie taka fascynację twórczością Vivès'a, że komiks ten chodził za nami, aż do kolejnego wyjazdu do Berlina.

Musicie wiedzieć, że język niemiecki nie jest nam wcale taki obcy. Cała podstawówka, wraz z kursami pozalekcyjnymi, później całe liceum zakończone maturą m.in. z języka niemieckiego. Wiecie jednak jak to jest z czymś czego się nie używa od czasu do czasu :P Po liceum wiedzą tą wyrzuciliśmy na dno szafy w naszej głowie i tyle. Dlatego przy drugim podejściu do zakupu "Der Geschmack von Chlor" stwierdziłem, że całkiem z tej wiedzy się nie wyprułem i chyba te kilka dymków dam radę przeczytać. Ba! Może nawet odświeżę sobie ten język. Z tym drugim oczywiście wyszło jak zawsze, ale komiks dałem radę przeczytać i jest świetny. W zasadzie Vivès mógł spokojnie zrobić w pełni niemy komiks - po mistrzowsku prowadzi narrację samym rysunkiem. Bardzo dynamiczne, przy bliższym przyjrzeniu się, można by nawet powiedzieć niedbałe kreski, tworzą niemalże żywe postacie na kadrach. Stylistycznie przypomina trochę ostatni komiks Marcina Podolca "Wszystko zajęte". Vivès też bawi się na przemian raz samą plamą, raz kreską, skutecznie i efektownie oddzielając ujęcia nad i pod wodą. Osobiście bardzo lubię takie hermetyczne historie, zamknięte w ramach jednego miejsca. W tym przypadku w scenerii turkusowego basenu. Hermetyzacja miejsca akcji oraz przestrzeni barwnej czyni z tego komiksu bardzo spójny album. Główny bohater z polecenia swojego fizjoterapeuty musi regularnie pływać na basenie. Zalecenie to spotyka się ze średnim entuzjazmem chłopaka. Tytułowy chlor szczypie w oczy, zalewa usta i w ogóle to pływanie jakoś nie wychodzi najlepiej. Jak się za pewne domyślacie widząc okładkę, podejście naszego bohatera względem uczęszczania na basen zmienia się gdy poznaje dziewczynę, rewelacyjną pływaczkę.

Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że to nie wspomniana wyżej para jest głównymi bohaterami komiksu, a właśnie ten turkusowy od wody, pełen chloru basen - niemy świadek rozgrywającego się w nim flirtu, przygody, może czegoś więcej.

Vivès mimo całej tej hermetyzacji stworzył otwarte zakończenie. W jednej z najlepszych scen komiksu dziewczyna mówi coś pod wodą. Możemy się tylko domyślać co...

Z niecierpliwością czekam na zapowiedziany komiks "Za Imperium", zwłaszcza, że będzie wydany po polsku
;) Możecie być pewni, że go zaprezentujemy na blogu ... oby tylko szybciej niż ten ;)


Autor: Bastien Vivès
Wydawnictwo: Reprodukt



Tekst: Grzegorz Teszbir, foto Grzegorz Teszbir & Weronika Kołodziej

2 komentarze:

  1. francuskie wydanie jest dostępne w twardej okładce,

    OdpowiedzUsuń
  2. Grzegorz Teszbir25 stycznia 2013 11:59

    ale francuskiej wersji językowej już bym nie dał rady przeczytać

    OdpowiedzUsuń

Najpopularniejsze ostatnio

 
undefined