wtorek, listopada 06, 2012

dodano: wtorek, listopada 06, 2012

Kiedy pierwszy raz w nasze łapki wpadł egzemplarz Gili Gili przez myśl nam nie przeszło, że to polskie wydawnictwo. Szczerze mówiąc pomyśleliśmy nawet – fajnie, że ktoś wreszcie zaczął sprowadzać na polskie półki coś fajnego z zagranicy. Kiedy dotarliśmy do ostatniej strony i zobaczyliśmy polskie nazwiska nasze zaskoczenie było duże, ale dużo większe było też zaciekawienie: kto, jak, gdzie i dlaczego?

Postanowiliśmy zgłębić tę sprawę i dowiedzieliśmy się kilku ciekawych rzeczy. Po pierwsze zaznaczamy: nie ma drugiego takiego magazynu jak Gili Gili w Polsce. Zastanawialiśmy się przez chwilę, czy to w ogóle jest magazyn, czy może coś innego… Autorzy zostali przy określeniu swego produktu „magazynem”, bo inne słowa zbyt mocno ograniczają pełen zakres tego czym jest Gili Gili. A dlaczego było to takie trudne? Bo w Gili Gili nie znajdziemy żadnych tekstów, a jedynie duże ilustracje, które ułożone są luźno choć nieprzypadkowo – trochę budują coś na wzór historii ale nie jest to narracja oparta na żadnej fabule – jedynie na zadanym w danym numerze haśle przewodnim.

I to właśnie temat przewodni determinuje dobór konkretnych artystów do danego numeru magazynu. Po określeniu tematu zespół Gili Gili poszukuje pasujących do tematu twórców. Redakcja przyznaje, że coraz częściej twórcy zgłaszają się sami i jeśli tylko stylistyka ich prac odpowiada tematyce numeru, są oni zapraszani do współpracy (więc śmiało można wysyłać zgłoszenia ;). Założeniem magazynu jest promocja polskich ilustratorów i to nie koniecznie tych znanych i popularnych.

Co ciekawe Gili Gili to nie tylko magazyn. Sami o sobie mówią, że są bardziej grupą artystyczną niż klasyczną redakcją. Każdemu numerowi magazynu towarzyszy wystawa prac artystów z nim związanych; organizowane są także indywidualne wystawy poszczególnych twórców. W ramach działań grupy artystycznej powstała także seria T-shirtów z ilustracjami twórców.

Okazało się też, że nasze pierwsze skojarzenie z zagranicznymi publikacjami nie było zbyt odbiegające od rzeczywistości. Autorzy przyznają, że podczas tworzenia założeń magazynu odbyli podróż do Portugalii, gdzie odkryli mnóstwo ciekawych wydawnictw, m.in. publikacje wydawnictwa Nobrow (uwielbiamy!). Jednocześnie zespół podkreśla silne inspiracje starymi polskimi tekami graficznymi i magazynami ilustrowanymi takimi, jak stary Przekrój, Ty i Ja, itp.

I jeszcze z ważnych info:
- Gili Gili to grupa w składzie: Artur Blusiewicz, Joanna Kogut, Maja Maciejewska, Katarzyna Skrobiszewska, Darek Vasina
- dotychczas ukazały się dwa numery Gili Gili prezentuje: #1 EYJAFJALLAJOKULL oraz #2 ZAZDROŚĆ I MEDYCYNA

"Gili-Gili prezentuje" możecie kupić bezpośrednio poprzez stronę Gili Gili, oooo tutaj - http://gili-gili.com
Na stronie znajdziecie też listę stacjonarnych księgarń, które oferują sprzedaż magazynu.
Komiksiarzy ucieszy fakt, że "Gili Gili prezentuje" można kupić w sklepie i na stoiskach Centrali: http://centrala.org.pl/publikacja/gili-gili-prezentuje-nr1-eyjafjallajokull oraz http://centrala.org.pl/publikacja/gili-gili-nr-2-zazdrosc-i-medycyna

Warto!!!
Zresztą co dużo opowiadać, zobaczcie sami, co się kryje w Gili Gili prezentuje!

a jeżeli spodoba się Wam to co zobaczycie to tutaj możecie się zaprzyjaźnić z Gili Gili

Wydawnictwo: Gili Gili





















Tekst: Weronika Kołodziej Zdjęcia: Weronika Kołodziej, Grzegorz Teszbir

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Najpopularniejsze ostatnio

 
undefined