środa, października 10, 2012

dodano: środa, października 10, 2012

Troszeczkę nagniemy reguły naszego bloga i w ramach prezentacji miejsca szybka migawkowa wręcz retrospektywa z naszego równie szybkiego wyjazdu na tegoroczną, 23-cia edycję Międzynarodowego Festiwalu Komiksów i Gier w Łodzi.
MFKiG (dla wszystkich, którzy po raz pierwszy słyszą o tym festiwalu) to największa impreza komiksowa w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej (podobno). Odbywa się co roku na początku października w Łodzi. W ramach festiwalu organizowanych jest sporo spotkań z najsłynniejszymi twórcami komiksowymi, prelekcje, konkursy komiksowe, wystawy, warsztaty z rysownikami lub scenarzystami. Przede wszystkim jednak festiwal to część targowa, gdzie można spotkać wszystkich rodzimych wydawców komiksowych i zostawić u nich sporo gotówki na fantastyczne komiksy. Przynajmniej my tak zrobiliśmy. Krąży też legenda, że podobno nie mówi się o pieniądzach tuż po zakończeniu się festiwalu :) (wypada się jednak pochwalić ile pozycji przytargało się do domu ;)
Festiwal zaczyna się w piątek, my dotarliśmy późno, ponieważ w sobotę po południu. Idealnie jednak by zdążyć na spotkanie z Dave'm Mckean'em - genialny człowiek! Sobota jaka jest taka jest, ale dla nas była za krótka. Pierwsze pieniądze wydaliśmy na stoisku Centrali, które to wydawnictwo, jak się później dowiedzieliśmy, decyzją czytelników zdobyło nagrodę za najlepsze polskie wydawnictwo komiksowe roku 2011. Trzeba im to przyznać - idą jak burza. Gratulujemy!


Po pierwszych zakupach szybkie zwiedzenie łódzkich murali (spóźniliśmy się co prawda na autobus, który robił muralowy tour, ale te najbliższe centrum udało nam się zaliczyć), jakieś jedzonko na mieście i koktajle w kultowych Owocach i Warzywach (w towarzystwie wystawy prac Marcina Podolca), powrót na zatłoczoną część targową, wizyta w hostelu. Na wieczór zamiast na afterparty, życie zgotowało nam nieplanowaną "wycieczkę" po izbach przyjęć i ostrych dyżurach, która ostatecznie zakończyła się zabawną puentą. Przez szpitale spóźniliśmy się na ogłaszanie wyników konkursowych. Wiecie, że komiks Marcina Podolca i Grzegorza Janusza "Czasem", który prezentowaliśmy o tutaj, zdobył nagrodę za najlepszy polski komiks 2011? Bardzo nas ta wiadomość ucieszyła. Cieszy też bardzo 1-sza nagroda za komiksowego shorta dla Sebastiana Skrobola, który popełnił kiedyś dla nas wilczy fanart (tutaj).



Pomacaliśmy oryginał książeczki Jak się poznaliśmy na stoisku Ładnego Halo, którzy dzielnie tkwili między tymi wszystkimi komiksowymi regałami :)


Niedziela to wizyta u Ładnego Halo w ich przecudownej siedzibie (zazdrość!) umiejscowionej w budynku Off Piotrkowskiej (genialne miejsce - chcemy coś takiego we Wrocławiu!!!). Pocykaliśmy trochę fot, dlatego możecie być więcej niż pewni, że niedługo zaprezentujemy ich wspaniałe cztery kąty!


Potem pyszne jedzonko w fajnym miejscu, którego nazwy nie pamiętamy (chyba coś z Yellow...).
Podglądanie Marcina Podolca rozdającego autografy.


Przegląd prac nadesłanych na konkurs na krótką formę komiksową. Spotkanie ze Śledziem - ubaw po pachy i dużo obietnic do spełnienia.


Powrót na część targową w celu opustoszenia portfela (po spotkaniu z twórcą musieliśmy kupić jeszcze Śledziowy numer Zeszytów Komiksowych i ulec zdolnościom marketingowym niektórych sprzedawców (pozdrowienia dla Bicepsów). W momencie, w którym pustka zawitała do portfela wiedzieliśmy, że to już pora by wracać do domu.




a to co kupiliśmy: 
Obkupiliśmy się nowościami Centrali, czyli Ciemna strona księżyca, autobiograficzny komiks Olgi Wróbel, Moja terapia Płóciennika i Gołaszewskiego, Dzieci i ludzie Marzeny Sowy oraz Sandrine Revel oraz Zeszyty komiksowe poświęcone osobie Śledzia. Nadrobiliśmy także braki i zaległości w postaci kilku starszych tytułów.


Kultura Gniewu, która spokojnie, bez spiny utrzymują statyczny poziom zaje@&stości :)
Długo wyczekiwany przez nas, w pełni autorski i w pełni autobiograficzna powieść graficzna naszej znajomej Agaty Wawryniuk Rozmówki polsko-angielskie. Kolejny album, również naszego znajomego i też w pełni autorski - Wszystko zajęte Marcina Podolca. No i już bez powiązań i znajomości smakowity album Marka Turka Nest. 


Spoceni od Fila, którego komiksy Weronika wprost uwielbia. No i rewelacyjny, kolejny już szkicowniki od bicepsów. Tym razem grubszy, lepszy i w całości poświęcony twórczości Michała Śledzińskiego - lineczek!


Mieliśmy dać sobie spokój z superhero na festiwalu. Jednak promocja na stoisku Multiversum - 1dolar = 1,5 PLN - po prostu nie pozwalała przejść obojętnie obok regałów.
Dziwię się, ze nikt nie wykupił do niedzieli Civil War!


Wprawne oko zauważy też, że nie ma wśród naszych zakupów nic od Timofa! Nie oznacza to, że takowych zakupów na ich stanowisku nie zrobiliśmy. Zrobiliśmy, tylko z przyczyn technicznych nie mamy fotki. Będzie na dniach to wrzucimy i zaktualizujemy ten wpis.

1 komentarz:

  1. Ciekawa relacja, szkoda tylko, że zdjęć nie można powiększyć :-(

    OdpowiedzUsuń

Najpopularniejsze ostatnio

 
undefined