wtorek, marca 20, 2012

dodano: wtorek, marca 20, 2012

Ostatnio znów miałem apetyt na supebohaterski klimat. Tym razem na coś mniej znanego, mniej popularnego, coś w stylu Asha. Pamiętacie wydany w Polsce przez Tm-Semic album Batman - Miecz Azraela, rysowany przez Joe Quesadę? Uwielbiałem ten komiks, głównie z powodu ostrych, mrocznych rysunków Quesady oraz samej postaci Azraela. Mam nawet kilka egzemplarzy tego komiksu przez wzgląd na sentyment. To właśnie Quesada odpowiedzialny jest za świetny projekt postaci Anioła Zemsty.
Dwa lata po publikacji Miecza Azreala Joe zakłada wraz Jimmy'm Palmiotti własne wydawnictwo Event Comics. To w nim daje życie nowemu bohaterowi zrodzonemu w płomieniach, a żeby paradoks był silniejszy, główny bohater prywatnie jest strażakiem. Widać, że pan Quesada ma małego piromana w głowie. Zamienił jedynie ognisty miecz i ostrza Azraela na ogniste konstrukty (w tym ostrza z nadgarstków) Asha.

Samo origin głównego bohatera jest tak idiotyczne, że po prostu szkoda o nim wspominać. Seria ukierunkowana jest zdecydowanie na typowe superbohaterskie show. W każdym z odcinków główny bohater walczy z innym złoczyńcą. Czyli dokładnie to, czego oczekiwałem od tego komiksu.
Do tego dochodzi wątek życia prywatnego, na którzy autorzy zdecydowanie nie mieli pomysłu. Zdaje się być wciśnięty na siłę. Ashley Quinn (czyli Ash bez kostiumu) stracił całą swoją rodzinę, ma tylko kolegów z pracy i kota. To i tak daje więcej niż to, co ma Batman, ale nie zmienia faktu, że przerywniki z jego życia prywatnego są po prostu beznadziejnie nudne.

Jako bonus (w zamyśle autorów) dostajemy masę smaczków puszczających do nas oko z kadrów komiksu. Biorąc pod uwagę ich liczbę mam wrażenie, że w tamtych latach takie zabiegi były uważane za "cool". W każdym razie Quesada przesadził z rysowaniem logosów komiksów z innych wydawnictw na koszulkach swoich bohaterów. Obok koszulek są też przyjemne smaczki jak choćby para "wylizanych" prowadzących wiadomości, imieniem Clark i Lois, zaskakująco podobna do pary z komiksów DC.

Trochę zawiodłem się na rysunkach Joe'a. Zdecydowanie jego wcześniejsza praca nad Azraelem dla DC stała na wyższym poziomie. Może tworzenie dla własnego wydawnictwa sprawia, że luzujesz się za bardzo :)

Reasumując - postać Asha warto poznać, szczególnie, że jest to w pełni autorski projekt gościa, który zajmował (chyba już nie zajmuje) stanowisko Chief Creative Officer w Marvel'u.

Na koniec dodam, że poluję jeszcze na komiks Azrael/Ash, w którym Quesada aranżuje spotkanie swoich dwóch ognistych kreacji. Gdyby ktoś coś wiedział ...

Autorzy: Joe Quesada, Jimmy Palmiotti
Wydawnictwo: Event Comics



tekst: Grzegorz Teszbir

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Najpopularniejsze ostatnio

 
undefined