poniedziałek, sierpnia 15, 2011

dodano: poniedziałek, sierpnia 15, 2011

Dziś trochę przekornie. Zamiast smakowitego kąska, raczej zwyczajny schabowczak, znaleziony na dnie lodówki.

Każdy kto czytał Spawn'a powinien kojarzyć nazwisko Grega Capullo. To ten pan, który przejął graficzną pałeczkę wspomnianej serii po Toddzie Mcfarlanie. Początkowo zaczynał jedynie jako tuszownik serii, po to by z numerem 26 przejąć serię jako regularny rysownik. Tak narodziła się biedniejsza wersja Todda Mcfarlanea. Domyślam się, że to zwyczajnie polityka firmy, aby rysownik kontynuujący serię oddał graficzny klimat narzucony pierwotnie przez twórcę serii. To takie małe oszustwo w celu udobruchania czytelników, którzy zdążyli się przyzwyczaić do graficznej strony komiksu. Osobiście nie uważam tego zabiegu za coś złego. Wiele tytułów stosuję tego typu politykę. Bardziej zastanawia mnie, jak bardzo jest to ograniczające dla samego rysownika. Trzymając w dłoni album autorski Capullo, można stwierdzić, że bardzo.

Naturalnie Capullo w miarę przerobionych kilkudziesięciu numerów serii, próbował delikatnie odchodzić od stylu Mcfarlanea. Faktycznie, odszedł, ale nie na tyle, żeby można było powiedzieć, że dorobił się własnej, interesującej kreski. Nawet w przypadku jego autorskiego komiksu The Creech, rysunek trąci Toddem. Capullo opuszcza Spawna w 1999 roku, po to by w 2003 powrócić z nowym nastawieniem graficznym. Tym razem artysta tworzy okładki w technice cyfrowego malarstwa dla serii Spawn oraz Case Files: Sam & Twitch. Chyba dopiero w tym momencie można było powiedzieć, że mamy do czynienia z własnym stylem Capullo. Tyle, że mimo pozbawienia naleciałości Mcfarlanea, to nadal nic rewelacyjnego.

Nie jesteśmy jakoś specjalnie na "nie" w stosunku do prac tego autora. Jednak, gdyby nie fakt, że album ten trafił w nasze ręce praktycznie za grosze, raczej nie skusilibyśmy się na jego zakup. Podsumowuje on dorobek prac Grega przy seriach związanych ze światem Spawna. Prezentuje on wszystko to o czym wspomniałem już wyżej. Są tutaj zarówno okładki, jaki pin-upy, niewydrukowane materiały, a także szkice. O tych ostatnich nie warto nawet wspominać. Są to luźne bazgroły ze szkicowania artysty, niestety bardzo, ale to bardzo, słabe.

Reasumując, bardzo przyjemnie i sentymentalnie było raz jeszcze zanurzyć się w świecie Spawna.
Jednak, nie będąc ortodoksyjnym fanem twórcy, album pełen naprawdę ładnych i poprawnych prac, to niestety za mało. Można go oglądnąć, kartka za kartką, odłożyć na półkę i być pewnym, że szybko się do niego nie wróci.

Szkoda.

Autor: Greg Capullo
Wydawnictwo: Image Comics




Autor tekstu: Grzegorz Teszbir

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Najpopularniejsze ostatnio

 
undefined