wtorek, lipca 26, 2011

dodano: wtorek, lipca 26, 2011

Kolejna pozycja wypatrzona w berlińskiej księgarni obok której trudno było przejść obojętnie. Polarny misiek z browarem w łapce, a w tle porozrzucane beczki z odpadami toksycznymi. Taki obrazek rysuje się na okładce pod wielkim napisem „Fernand”. Co robisz jak tylko widzisz coś takiego? Odruch bezwarunkowy – podnosisz z półki, zaczynasz oglądać i przegrywasz tę walkę :)
Praktycznie w całości bez słów, komiks przedstawia scenkowe przygody z życia, jak nam się zdaje polarnego kuzyna Pedobeara imieniem Fernand. Tych bardziej pruderyjnych z góry uspokajamy – na biegunie polarnym nie mam dzieci (chyba)! Są za to Eskimosi (zdecydowanie preferowana płeć męska), pingwiny (w każdej postaci) i jest mnóstwo gorzały (live saver) czyli zestaw obowiązkowy na dobrą imprezę. Czy można chcieć czegoś więcej dla naszego miśka? No może tylko libacji z kosmitami, szybkiej wizyty w piekle lub nowej „przyjaźni” z „oziębłym” Adolfem Hitlerem, ot tak dla przełamania monotonii. Później może być tylko lepiej i jak się okazuje jest lepiej. :)
Fernand robił furorę w niemieckim hostelu, a brak słów i prostota jego życiowego motto „ pie$%^@ć wszystko (co się rusza)” przełamywały każdą barierę kulturową.
Jeżeli ktoś szuka w tym komiksie drugiego dna, artyzmu, prawego przesłania, czegośkolwiek innego niż tylko prostackiego, wulgarnego poczucia humoru, z góry niech nie traci na ten komiks czasu. Jest to w 100% odmóżdżająca dawka niewysmakowanego ale jakże momentami finezyjnego poczucia humoru.

Nie ma sensu się rozpisywać na temat tego komiksu zwłaszcza, że można go w całości, a nawet w wersji rozszerzonej przeczytać w internecie (link pod obrazkami w stopce).  

Autorzy: Marshall Joe & Wandrille
Wydawnictwo: Vraoum



Całość a nawet więcej można przeczytać tutaj: http://fernandlours.free.fr/

Autor tekstu: Grzegorz Teszbir

1 komentarz:

Najpopularniejsze ostatnio

 
undefined