środa, maja 04, 2011

dodano: środa, maja 04, 2011

"Polak rysuje dla amerykańskiego wydawnictwa!", "Oleksicki rysuje dla Ellisa!", zachwytów jakie towarzyszyły informacji, że Marek Oleksicki narysuje komiks, którego scenariusz napisać miał sam Warren Ellis, nie brakowało. Nie podlega to dyskusji, że to wielkie osiągniecie. Zastanawiamy się tylko, czy dla kogoś jeszcze jest to sukces, poza oczywiście Markiem? Bo czy zyskała na tym polska scena komiksowa? Chciałoby się powiedzieć, że straciła nawet. Pojawienie się kolejnego albumu "Odmieńca" - autorskiego komiku Oleksickiego i Gradowskiego stoi pod wielkim znakiem zapytania. Bynajmniej nie mamy żalu do autorów. Sentymenty i patriotyzm są przereklamowane, zwłaszcza w konformacji z ogromną szansą na samorealizację i, nie ukrywajmy, zadowalającą gratyfikację finansową. Widzieliśmy już kolejny amerykański komiks narysowany przez Marka, 28 Days Later i możemy powiedzieć tylko tyle - super robota, trzymamy kciuki za kolejne projekty!
Wracając jednak do Frankenstein's Womb, czarno-białe rysunki Oleksickiego są po prostu rewelacyjne. Sposób, w jaki operuje kontrastem, genialny. Trzeba zaznaczyć, że nie jest już to ten sam poziom, który znają polscy czytelnicy z Odmieńca. Kadry tworzą niesamowity klimat, wciągający obrazem. Przedstawiony świat mógłby pozostać niemym, ale niestety tak się nie dzieje. W tym momencie pojawia się Ellis. Nazwisko, które sprzedaje komiksy. Genialny pisarz, wystarczy wspomnieć jego Authority, Transmetropolitan, Global Frequency. Ten komiks rodził wiele nadziei, wydawał się mieć spory potencjał manipulując klasykiem Mary Shelley. Ellis w swojej historii teoretyzuje, że niezamężna jeszcze Mary Wollestonecraft Godwin, przyszła pani Shalley w trakcie podróży przez Niemcy napotkała opuszczony zamek Frankenstein. Niegdyś zamek ten zamieszkiwał teolog i alchemik Johann Konrad Dippel. Według podań pracował on nad eliksirem wiecznego życia, który to miał przenosić dusze żywych do zlepków ludzkich zwłok. Ellis spekuluje, że Mary weszła do ruin zamku, a to co tam spotkała miało zmieć całe jej przyszłe życie. Tak ogólnie, bez większego spoilerowania, można by opisać zamysł scenariusza, ostatecznie jednak historia pomimo tylko 44 stron okazała się męcząca, przegadana i niezwykle nudna.
Jedyne, co ratuje ten komiks, to rysunki Marka Oleksickiego.

Wydawnictwo: Avatar Press
Autorzy: Warren Ellis, Marek Oleksicki 


2 komentarze:

  1. "Jedyne, co ratuje ten komiks, to rysunki Marka Oleksickiego."

    Te rysunki są tak zajebiste, że uratowałyby każdy scenariusz.

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda, są rewelacyjne, ale można by sądzić, że kogo jak kogo ale scenariusza Ellisa ratować nie muszą. Nie mogłem się bardziej mylić.

    OdpowiedzUsuń

Najpopularniejsze ostatnio

 
undefined