niedziela, marca 20, 2011

dodano: niedziela, marca 20, 2011

Pinokio, to jeden z tych komiksów, wokół którego zrobiło się ostatnio głośno, nie tylko w środowisku komiksowym, ale też w mediach, niekoniecznie tak silnie
zawiązanych z tą formą publikacji. Mowa tu o zdrowym szumie, a nie nagonkowym w stylu "polowanie na czarownice" jak to miało miejsce w przypadku antologii Chopin - New Romantic. Pinokio to komiks-wydarzenie, wyjątkowe w dodatku, o czym donosiły zewsząd blogi, serwisy, twittery i inne facebooki.
Jakby mało było atakujących z wielu stron recenzji internetowych, to jeszcze, "serfując" sobie po kanałach telewizyjnych natrafiamy na program w którym grupa "znawców" doszukuje się źródła fenomenu tego komiksu. Osobiście nie potrzebujemy tego typu motywatorów, by kupić jakikolwiek komiks z wydawnictwa Kultura Gniewu. Już od paru lat "w ciemno" kupujemy wszystkie pozycje, które Kultura "rzuca" na rynek i ani razu kredyt zaufania nie został nadszarpnięty. No dobrze, ale na czym polega fenomen tego konkretnego komiksu i czym się tak wszyscy zachwycają? Moglibyśmy spróbować doszukiwać się odpowiedzi, ale nawet nie będziemy się starać, ponieważ: a) nie znamy się, b) nie znamy się. Zamiast tego spróbujemy napisać jakie wrażenie robi ten komiks na zwykłym czytelniku, za jakiego się uważamy.
Trzymając w dłoniach album, już sam tytuł przywołuje mgliste wizje disneyowskiego Pinokia z dzieciństwa. Radosnego, małego chłopca w ogrodniczkach "sasającego tu i tam". Wizja ta nie jest doskonała, na tyle czytelna i prawdziwa, na ile pozwala nam nasza pamięć. Jednak w miarę zagłębiania się w komiks, zaczynamy odczuwać, że to w jaki sposób pamiętamy Pinokia odbiega od tego w jaki sposób przedstawił go Winshluss. Już na pierwszych kartkach albumu ukazują nam się seks, przemoc i wojna. Obrazoburcze wizje wypaczające obraz niewinnej bajki sprzed lat? Hańba, skandal i zamach na dziecięcą potrzebę niewinności? Nic z tych rzeczy. Czytając ten komiks zrozumieliśmy jedno, to nie Pinokio się zmienił, to my dorośliśmy, a historia "sztucznego" chłopca dojrzała wraz z nami. Już nie tak naiwna, wolna od przemocy i brudu rzeczywistości, w której sami żyjemy. Starsza, skromniejsza o parę jaskrawszych kolorów. Już nie tak infantylna, jak nam się zdawało ją pamiętać, a jednak to historia tego samego Pinokio.
Winshluss wykonał bardzo dobrą robotę. Przypomniał nam dzieciństwo w dorosłej, bardziej mrocznej, ironicznej, okrutnej ale też żartobliwej formie.

Rozpisywanie się na temat historii byłoby zwykłym spoilerowaniem. Powiemy tylko, że jest ona na prawdę wciągająca i trzymająca w napięciu, które w przerwach skutecznie luzuje Karaluch Jiminy - swojski chłopak z sąsiedztwa. Borykający się z klasycznymi bolączkami "szanującego się obywatela".

Styl graficzny Winshluss'a określiliśmy mianem "humorystyczno-groteskowym" - idealnie współgrającym z opowiadaną historią.

Polecamy ten komiks każdemu, kto jeszcze go nie przeczytał. Śpieszcie się, ponieważ wierzymy, że napis "nakład wyczerpany" już niedługo wyświetli się przy tym tytule na stronie wydawcy.

Autor:  Winshluss (Vincent Paronnaud)
Wydawnictwo: Kultura Gniewu

Pinokio
Pinokio
Pinokio
Pinokio
Pinokio
Pinokio
Pinokio

1 komentarz:

  1. Wow... No to ja długo czekałam na Taaakie miejsce w sieci ;)))
    Muszę się teraz znów zacząć spieszyć ;)

    OdpowiedzUsuń

Najpopularniejsze ostatnio

 
undefined